Do teatru z dzieckiem

Jak byłam mała, uwielbiałam chodzić na rozmaite przedstawienia i występy teatralne. Zazwyczaj to były jakieś przedstawienia organizowane przez miejski Dom Kultury, ponieważ w moim mieście nie było teatru z prawdziwego zdarzenia. Jak już byłam nieco starsza, zapisałam się do kółka teatralnego. Uwielbiałam zarówno być na scenie, jak i uczestniczyć w spektaklu jako widz. Każde przedstawienie przeżywało się jeszcze długo po obejrzeniu. Teatr przecież daje niesamowite doznania, a dla dziecka one są wyjątkowym przeżyciem: kurtyna, gra świateł, śpiew na żywo, lalki i prawdziwi aktorzy, zmiany dekoracji, dzwonek teatralny zapraszający na spektakl i w bufecie można podczas przerwy coś kupić do schrupania.

Kiedy pierwsze wyjście do teatru?

Z własnych obserwacji, mogę powiedzieć, że do teatru najlepiej zabrać dziecko wtedy, kiedy ono już jest w stanie dłużej skupić uwagę. Roczne dziecko raczej będzie skupiać się na łazikowaniu wszędzie (nawiasem mówiąc, dla najmłodszych widzów są organizowane specjalne spektakle). Emilka pierwszy raz była w teatrze jak miała 2 lata i 5 miesięcy. Bez problemu wytrzymała godzinne przedstawienie (nie było przerwy) i była bardzo ciekawa tego, co się dzieje na scenie, choć nie do końca jeszcze potrafiła zrozumieć fabułę. Nie tak dawno byłyśmy z nią w teatrze po raz kolejny i to był 100% sukces! Myślę więc, że najlepszy pierwszy kontakt dziecka z teatrem będzie w wieku 3 lat, pod warunkiem, że sztuka będzie dostosowana do jego wieku. Oczywiście decyzja zawsze należy do rodziców, bo przecież my najlepiej znamy swoje pociechy.

O czym pamiętać?

Każde dziecko inaczej reaguje na spektakl: niektóre siedzą cichutko i obserwują wszystko, co się dzieje na scenie, inne zaś, żywiołowo komentują, pytają się, piszczą i śmieją się. To nie jest nic złego, a wręcz przeciwnie świadczy o tym, że przedstawienie jest bardzo udane! Teatry organizujące przedstawienia dla małych widzów są na to przygotowane. Nikt nie będzie nam zwracał uwagi.

Co się może wydarzyć nieprzewidzianego?

Dziecko może się bać tłumu nieznanych osób lub chwilowej ciemności, lub głośnych dźwięków. Maluch może przestraszyć się jakiejś negatywnej postaci, tzw. czarnego charakteru. Może wybuchnąć niespodziewanie płaczem. Najlepszym sposobem jest wtedy chwilowe opuszczenie sali, krótka rozmowa i decyzja o powrocie na salę lub wyjściu z teatru. Ostatnio Emilia stwierdziła, że boi się wilka. Po chwili jednak okazało się, że się nie boi, a raczej go nie lubi, żeby chwilę później znowu zmienić zdanie. Tak to już bywa!

Dziecko może się znudzić i powiedzieć, że chce już do domku lub iść gdzie-indziej. Co wtedy? Nic na siłę! Nikt nie ma obowiązku oglądania czegoś, czym nie będzie zainteresowany. Myślę, że nie warto zniechęcać dziecko do teatru, każąc mu na siłę siedzieć do końca przedstawienia.

Zasady?

Ja robię tak, że przed każdym wejściem do teatru, kinoteatru, muzeum czy też kawiarni ustalam z Emilką zasady. Wiem wtedy, że moje dziecko jest przygotowane i wie, jakie reguły obowiązują, i będzie się starało tych zasad się pilnować. Zatem w teatrze:

  1. Nie jemy podczas przedstawienia, tylko podczas antraktu.
  2. Nie pijemy (w miarę możliwości).
  3. Nie krzyczymy i staramy się nie rozmawiać, pytania zadajemy mamie cichutko 🙂 (bardzo trudna do zrealizowania).
  4. Nie chodzimy i nie biegamy (wychodzimy tylko do ubikacji – najlepiej załatwić to przed rozpoczęciem seansu – lub wtedy, kiedy wydarzy się coś nieprzewidywalnego –> patrz punkt wyżej).

A na koniec, trochę o sztukach, na których byłyśmy 

KRAWIEC NITECZKA – Teatr Ateneum (Katowice)

Jest to sceniczna wersja opowieści Kornela Makuszyńskiego „O tym, jak krawiec pan Niteczka został królem”. Pan Niteczka jest bardzo dobrym i cenionym krawcem z miasteczka Tajdarajda. Pewnego dnia jednak zostaje poetą i już nie szyje tak dobrze ubrań jak niegdyś. Zostaje wyrzucony z miasta i rusza w świat. Czeka na niego dużo przygód. Będąc w drodze zaprzyjaźnia się ze Strachem na wróble, który zabiera się razem z nim w podróż. Wreszcie trafiają do miasteczka, w którym nieustannie pada deszcze. Niteczka ratuje miasto zaszywając dziurę w niebie, a w nagrodę otrzymuje rękę Królewny i koronę.

Sztuka ta okazała się dla Emilki troszkę za trudna (szczególnie jakieś odniesienia do poezji), ale nie zmienia to faktu, że bardzo jej się podobało. Przez cały czas trwania spektaklu dopytywała się mnie o różne wątki. Wyszła zadowolona, a później babci opowiadała, że była w teatrze, gdzie był Niteczka, królewna, strach i koza. Wymieniła oczywiście tylko te postacie, które najbardziej przypadły jej do gustu.

 Teatr Ateneum Katowice

O KASI, CO GĄSKI ZGUBIŁA – Teatr Groteska (Kraków) 

Jest to opowieść o gęsiareczce Kasi (autorstwa Marii Kownackiej), której Wilk skradł gąski (właśnie ta lalka nie przypadła do gustu Emilce). Ponieważ gąski były zbyt chude, Wilk oddał je Czarownicy (brzydkiej, wrednej i z długim nosem), żeby je ukryła i utuczyła karmiąc kluseczkami. Dziewczyna wyrusza na poszukiwanie swoich gąsek. Na swojej drodze Kasia spotyka gospodynię Matuskę, która prosi kowala Ambrożego o podkucie swojej kózki, żeby Wilka się nie bała. Kowal Ambroży ze swoją żoną Kowalową Ambrożyną z kolei hodują prosięta i nie lubią Wilka, który próbuje im porwać prosię. Kasia spotyka także Jasia Juhasa z jego Owieczkami i Pieskiem. Jaś oczywiście z Kasią od razu się polubili. Tak wędrując i pytając o drogę, Kasia trafia do lasu, gdzie wodzi ją za nos Czarownica, ale postanawiają z kolei jej pomóc leśne Skrzaty. Historia kończy się szczęśliwie.

Lalki są bardzo charakterystyczne i szybką je dzieci lubią lub też nie. Scenografia jest pomysłowa i atrakcyjna dla małego widza. Góralskie klimaty, rytmiczne piosenki i tańce sprawiają, że spektakl jest bardzo atrakcyjny. Emilka siedziała prawie przez cały czas z otwartą buzią. Dopytywała się o wszystko, skarżyła się na Wilka, że jest niegrzeczny i porwał gąski. Śmiała się ze zwierzątek, które pojawiają się w spektaklu. W domu mówiła, że Pan Pani robił BZZZZ (chodziło o to, że Pan udawał muchę 😉 ). Oczywiście opowiadała całą historię babci, czasami przypomina sobie piosenkę Kasi (Gąski moje, Gąski moje – nie ma was…), a w jej słowniku pojawiło się nowe określenie: jak u Kasi, co jej Wilk gąski skradł. Sztuka zdecydowanie godna polecenia dla najmłodszych widzów!

 

Teatr Groteska Kraków Teatr Groteska KrakówTeatr Groteska Kraków

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *