Robot z opakowań po jajkach i rolkach po papierze toaletowym

Któregoś deszczowego popołudnia gościłyśmy z Emilką Antosia z jego mamą. Wyzwanie było przede mną – zainteresować dwójkę bardzo aktywnych niespełna trzylatków, biegających, dokazujących, bijących się (ta miłość jest skomplikowana) i niechcących się za bardzo niczym dzielić się. Stwierdziłam, że będziemy robić potworki lub stworki, lub roboty, lub jeszcze coś innego z opakowań po jajkach, które zbieram właśnie na takie kreatywne spędzanie czasu w deszczowe dni. Wybór padł jednogłośnie na roboty. Opakowania po jajkach okazały się niezbyt praktycznym materiałem do pracy, ponieważ trudno je się skleja, ale jakoś udało nam się ogarnąć tę kwestię klejem w pistolecie (od razu powiem, że nie było to zbyt trwałe rozwiązanie). Cóż, początki zawsze są trudne! Udało się nam (mi i mamie Antosia) zachęcić dzieciaki do pomalowania naszych pierwszych prototypów farbami plakatowymi i to był koniec pierwszego etapu prac. Dzieci nam się zbuntowały, wkradły się im humorki i koniec zabaw plastycznych na dziś (stan typowy dla dwulatków i trzylatków, choć może się mylę) 😉

Antoś zabrał swoje dzieło do domu, a my swojego robota odłożyłyśmy na parapet w kuchni do wyschnięcia i lepszych czasów. W zasadzie trochę to trwało – z ponad miesiąc czekało to biedaczysko na swoją reaktywację. W końcu Emilka stwierdziła, że chce dokończyć swojego robota. Ufff, powrót do łask! W międzyczasie odkleiły i zawieruszyły się kończyny robota oraz odpadła mu głowa. Postanowiłyśmy zatem, że złożymy nowy, ulepszony model w stosunku do prototypu. Tym razem głowę przywiązałyśmy sznurkiem. Obkleiłyśmy go taśmą i papierem, przykleiłyśmy mu ręce i nogi z rolek po papierze toaletowym (zawsze się sprawdzają w różnych zabawach plastycznych), pojawiły się też oczy. Teraz nasz robotostwór mógł podpatrzeć, co się dzieje dookoła. Emilka oczywiście nie mogła zaakceptować robota bez ozdób i udekorowała go ulubionymi taśmami z kokardkami i misiami. Teraz misie siedzą na czole robota, a kokardki na rękach i nogach. Wyszedł nam trochę robot dziewczęcy, ale grunt to dobra zabawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *